Wynurzenia kwarantannowe odc.1

Bynajmniej… Nie rzuciłam się w wir pracy twórczej on-line (poza jazdą obowiązkową). Oszczędzam siły. Cieszę się codziennością w zwolnionym tempie, niespiesznie wracam do ulubionych czynności i wspomnień. Jakoś nie widzę siebie w roli królowej internetu, choć zerkam łakomie na posty przyjaciół na fb. Odkrywam też, że nie jestem wydajną artystyczną maszyną, przynajmniej teraz nią nie jestem. Cieszy mnie minimalizm – smaczne śniadanie w dobrym towarzystwie, poprzesadzane gerania i aloesy, niewyćwiczona piosenka (wciąż oczekująca na nagranie), rozmowy telefoniczne, modrzew za oknem. Nuuuuda. Zwykle wiosną jestem w biegu i zmiany przychodzą same. W tym roku jest inaczej, wiadomo. Z powodu odwołanych podróży małych i dużych, uruchamiam w głowie wehikuł czasu i przenoszę się na dwa wspaniałe festiwale:

2016 – WOMAD w New Plymouth i No Man’s Land na głównej scenie, w pięknym parku z widokiem na świętą górę Taranaki

2018 – Ethniesy w Bydgoszczy, jeden z moich ulubionych festiwali, Mosaik w świetnej formie, a tego samego dnia jeszcze koncert Dakhabrakha, jednego z moich ulubionych zespołów. Fortuna bywa łaskawa. Nacieszcie uszy, bo mosaikowa muzyka została uwieczniona tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s